Premier League

Wreszcie zobaczyliśmy drużynę, której chce się kibicować. Manchester United 2:1 Chelsea

Manchester United wreszcie rozegrał spotkanie, za które można go przede wszystkim pochwalić. Pokonał on Chelsea i tak naprawdę gdyby nie jedyny minus w dzisiejszej grze, czyli skuteczność, to mielibyśmy do czynienia z pogromem. 

Spotkanie mogło ułożyć się fenomenalnie, bo już w 9 minucie sędziowie podyktowali rzut karny dla podopiecznych Erika Ten Haga. Do jedenastki podszedł etatowy wykonawca, Bruno Fernandes, ale niestety, bramkarz czekał do samego końca i odbił uderzenie kapitana, a dobitka McTominaya z bliskiej odległości była bardzo niecelna. Szalony początek trwał w najlepsze, po kolejnym strzale McTominaya poszła kontra Chelsea, po której piłka obiła słupek Onany. W samym pierwszym kwadransie mieliśmy jeszcze strzały Garnacho, Antony’ego, Hojlunda i Bruno Fernandesa, trzy z nich obronione przez Sancheza, jeden ofiarnie zablokował Thiago Silva.

Wreszcie udało się przełamać niemoc i w 19 minucie piłka wpadła do siatki. Bruno inteligentnym podaniem uruchomił Shawa, ten zagrał w pole karne, gdzie pierwszy strzał Maguire’a został zablokowany; piłka spadła pod nogi Scotta McTominaya, który uderzył z półwoleja i pokonał bramkarza. Napór United trwał, w 21 minucie miał on już na koncie 11 strzałów, przy zaledwie 2 Chelsea. Imponujący był przede wszystkim pressing całej drużyny na połowie, a nawet w polu karnym rywala. W 32 minucie Sanchez uratował swój zespół dwukrotnie w przeciągu kilku sekund, najpierw broniąc strzał głową McTominaya, a następnie sytuacyjną dobitkę Szkota. Chelsea znów wyszła z groźną kontrą i mogła odpowiedzieć, ale Sterling z Jacksonem fatalnie rozwiązali sytuację 2 na 1 z Onaną, który ostatecznie powstrzymał napastnika gości.

Bardzo wysoki pressing United niósł ze sobą długiej piłki za plecy i jedna taka trafiła do Mudryka, który jednak posłał ją obok słupka. W 42 minucie mieliśmy mocne uderzenie Bruno po sprytnym rozegraniu rzutu rożnego, ale do bramki trochę zabrakło. Niestety, w futbolu niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak też było w 45 minucie, kiedy to Mudryk odnalazł podaniem w polu karnym Palmera, któremu pozwolono na oddanie płaskiego i bardzo precyzyjnego strzału. 1:1, mimo ogromnej ilości sytuacji podopiecznych Erika Ten Haga. Spotkanie wyrównało się, Chelsea złapała trochę pewności siebie i spokoju i w tej przedłużonej o 8 minut pierwszej połowie nie obserwowaliśmy już aż takiej dominacji United.

W drugiej połowie mieliśmy roszadę taktyczną Erika Ten Haga, Sergio Reguilon zmienił Victora Lindelofa, a Luke Shaw przesunął się na środek obrony. Pierwszą groźną okazję po przerwie stworzyła Chelsea za sprawą Mudryka, którego strzał został zablokowany. United odpowiedział na to dwoma strzałami Garnacho, jednym efektownym, ale nieudanym i drugim również efektownym i minimalnie niecelnym. W 59 minucie Bruno znalazł podaniem Antony’ego, który oddał uderzenie zewnętrzną częścią buta i piłka po rykoszecie mogła wpaść do siatki, ale znów zabrakło szczęścia i centymetrów.

Chelsea po początkowym zacięciu znów została zdominowana przez niezwykle ambitny i aktywny pressing Manchesteru United. Nie mieliśmy praktycznie żadnych prób kontrataków gości pomiędzy 50 a 70 minutą spotkania. I to właśnie w 70 minucie gracze Erika Ten Haga dopięli swego i ponownie wyszli na prowadzenie. Ładnie wyprowadzona piłka przez Maguire’a, dokładna centra Garnacho i McTominay głową pakuje piłkę do siatki. Piękna akcja i dublet Szkota. Chwilę później powinno być już 3:1, po zbyt krótkim wybiciu piłki przez Jamesa, ale Garnacho w sytuacji sam na sam nie zachował chłodnej głowy i dał się dogonić i zablokować przez sprawcę całego zamieszania.

Trener Chelsea wprowadził na boisko drugiego napastnika, ryzykując w ostatnim kwadransie regulaminowego czasu gry. „The Blues” zawiązali jedną groźną akcję, ale po wrzutce Jamesa w piłkę nie trafił Enzo. Rezerwowy Anglik oddał również bardzo mocny strzał z pola karnego w 88 minucie, ale nie miał on prawa zagrozić bramce Onany. W 90 minucie zrobiło się groźnie, bo drugi rezerwowy, Broja, z niemal zerowego kąta strzelił w słupek. Ten Hag postawił na obronę wyniku i wpuścił Jonny’ego Evansa za zmęczonego Alejandro Garnacho.

Przez nieskuteczność Manchesteru United mieliśmy nerwową końcówkę, ale ostatecznie udało się dowieźć do końca korzystny wynik i zatriumfować nad Chelsea. To było prawdopodobnie najlepsze spotkanie ligowe w tym sezonie w wykonaniu Czerwonych Diabłów, do okazałego zwycięstwa zabrakło lepszej skuteczności.

MANCHESTER UNITED 2:1 CHELSEA

Bramki: 19′ McTominay 70′ McTominay; 45′ Palmer

United: Onana – DalotŻółta kartka, Maguire, Lindelof (46′ ReguilonŻółta kartka), ShawŻółta kartka– McTominay, Amrabat, Fernandes [C], GarnachoŻółta kartka, Antony – Hojlund (84′ Rashford)

Chelsea: Sanchez – Diassi, Cucurella (46′ James), Silva, Colwill – Enzo, Caicedo, Sterling, Palmer, Mudryk (77′ Broja), Jackson

0 0 votes
Article Rating
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
X