Jose Mourinho był bardzo zadowolony z obecności i dopingu ponad 5000 fanów podczas meczu Manchesteru United z Wigan. Portugalczyk poprosił też fanów by jeszcze gorącej dopingowi piłkarzy, zamiast jego.
Kibice śpiewali na cześć Mourinho już po 2 minutach sobotniego meczu, a drużynę nazwali czerwono-białą armią Mourinho. Portugalczyk zdaje sobie sprawę, że jego piłkarze potrzebują wsparcia kibiców bardziej niż on sam, dlatego poprosił fanów, by gorącym dopingiem docenili wysiłek jego podopiecznych.
– Szczerze wolałbym by fani dopingowali kibiców. Wolałbym by kibicowali drużynę, by kibicowali Manchesterowi United. To zawodnicy biegają po boisku i to oni potrzebują dopingu, wiec jeśli mogę im coś zasugerować, powiem jasno: Najpierw piłkarze, ja jestem ostatni po mojej drużynie – powiedział Mourinho.
– To bardzo miłe, że kibice są za drużyną. To bardzo miłe, że fani zwracają uwagę na te same rzeczy na boisku, na które ja zwracam uwagę. Sądząc po ich niektórych reakcjach, podobało im się to samo co mnie.
– Spotkałem się tu z czymś niezwykłym co miało miejsce po raz pierwszy w mojej karierze. Fani dopingowali nas, jakbyśmy grali bardzo ważny mecz w Premier League. To coś niesamowitego.
– W poniedziałek kilku zawodników do nas dołączy, kilku następnych dołączy do nas też we wtorek. Musimy wiec iść krok po kroku – zakończył The Special One.

