Bardzo dobry mecz Henrikha Mkhitaryana przeciwko Leicester City był kolejnym dowodem na to, że Jose Mourinho w odpowiedni sposób wprowadził Ormianina do nowej drużyny.
Henrikh otworzył wynik niedzielnego spotkania wspaniałym rajdem. Był to jego trzeci gol w tym sezonie.
Mkhitaryan grał za plecami Zlatana Ibrahimovicia i w drugiej połowie zaliczył asystę przy golu Juana Maty. Był to szósty ligowy mecz z rzędu w którym były zawodnik Borussii wyszedł na murawę w pierwszym składzie. Jest to dowód na to, że 28-latek coraz lepiej czuję się w Premier League.
Micki nie zaliczył najlepszego początku w nowym klubie. Jose Mourinho nie korzystał często z jego usług, a fani żądali od menadżera dania czasu najlepszemu piłkarzowi ubiegłego sezonu Bundesligi. Na temat tamtego okresu w grudniu wypowiedział się sam Mourinho.
– Czasami najlepszym sposobem na ochronę zawodnika jest pomijanie go przy wyborze składu. Dla widza nieobecność piłkarza to sygnał, że menadżer mu nie nie ufa. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Micki nie grał, bo go chroniłem.
– Micki nadal się adaptuje. Większość widzi tylko jego postawę na boisku, ale ja biorę pod uwagę również inne czynniki.
Prawda jest taka, że nawet najzagorzalsi fani i dziennikarze nie wiedzą, co dzieje się wewnątrz klubu. Większość z nas opinie wysnuwa na podstawie 90-minutowego meczu, natomiast menadżer ma wgląd w prawie każdy aspekt życia swojego podopiecznego.
Mourinho zakontraktował Mkhitaryana latem i zdawał sobie sprawę z zalet i wad nowego nabytku. Widocznie jego decyzja o niewystawianiu pomocnika była słuszna.
Obecnie Manchester United nie osiąga najlepszych wyników, ale widać progres i ciężką pracę piłkarzy i sztabu szkoleniowego. W końcu te dwa czynniki muszą przynieść sukces.

