Premier League

To już 16 raz…Brentford 4:3 Manchester United

Manchester United przegrał już 16 raz w tym sezonie, tym razem za mocna okazała się ekipa Brentford, która w pewnym momencie prowadziła z Diabłami aż 4-1…

Skład w jakim Czerwone Diabły rozpoczęły mecz wyraźnie różnił się od tego, który wywiózł w czwartek bardzo dobry wynik z Bilbao. Na ławce usiedli m.in Casemiro, Yoro, Fernandes, Hojlund czy Maguire, w bramce zaczął Bayindir. I ten brak jakości na boisku niestety był widoczny niemal od samego początku, po kilkudziesięciu sekundach Luke Shaw mógł mieć na koncie samobója, ale dopisało mu szczęście. I kiedy wydawało się, że ta początkowa nerwowość znów zgubi United, piłka wpadła do siatki Brentford. Garnacho wyłożył futbolówkę Mountowi, a ten pokonał Flekkena i mógł się cieszyć z pierwszego gola w tym sezonie.

Lekko zszokowane Brentford potrzebowało niecałego kwadransa żeby się pozbierać, ale kiedy już się zebrali, to od razu dołożyli konkret i wyrównali. Piłka po mocnym zagraniu Damsgaarda odbiła się od Shawa i tak jak szczęście mu sprzyjało w 3 minucie, tak w 27 już nie i piłka po rykoszecie od niego zmyliła Bayindira. Gospodarze poszli za ciosem i 5 minut później już prowadzili, choć tutaj mieliśmy kontrowersję. Kontuzjowany na murawę padł De Ligt, a mimo to rywale kontynuowali akcję, którą ostatecznie skończył Shade. Można by powiedzieć, że przecież gracz United symulował, żeby wymusić przerwanie akcji, ale chwilę później, właśnie przez ten uraz, musiał opuścić murawę. Zmienił go Harry Maguire.

Diabły były wyraźnie zagubione po utracie zawodnika i drugiej bramce rywala i tak naprawdę przed wyższym wymiarem kary uratował ich tylko Bayindir, dwukrotnie skutecznie interweniując na linii. Otrząśnięcie przyszło w drugiej połowie i trzeba przyznać, że to United był bliższy wyrównania niż Brentford podwyższenia. Amorim wpuścił na murawę więcej graczy pierwszego garnituru, ale nawet oni oddawali bardzo słabe jakościowo strzały. Flekken nie miał prawa wpuścić żadnej z prób Eriksena, Diallo czy Amassa.

I kiedy wydawało się, że drużyna znów jest bliska odwrócenia wyniku, Brentford wyprowadził 2 zabójcze ciosy i posłał United na deski. Nikt w obozie Amorima nie miał pojęcia jakim cudem zrobiło się 4:1. Ambicji nie zabrakło, bo w 82 minucie gola na 4:2, po kapitalnym strzale z dystansu zdobył Garnacho, a w 5 minucie doliczonego czasu Diallo trafił na 4:3, ale tak naprawdę nie była to taka sama energia i wiara jak z Lyonem. Brentford swoje prowadzenie wybronił i ostatecznie pokonał Czerwone Diabły, które zanotowały już 16 porażkę w lidze.

BRENTFORD 4:3 MANCHESTER UNITED

Bramki: 27′ Shaw (sam.) 33′ Schade 70′ Schade 74′ Wissa, 14′ Mount 82′ Garnacho 90+5′ Diallo

0 0 votes
Article Rating
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
X