Manchester United pokonał u siebie pewnie Real Sociedad 4-1 i zapewnił sobie awans do ćwierćfinału Ligi Europy. Niekwestionowanym MVP spotkania był Bruno Fernandes, autor hat-tricka.
Lepiej w to spotkanie weszli goście, w przeciągu zaledwie paru minut kilkukrotnie odebrali piłkę na połowie nerwowo grającego United. Potwierdzeniem dobrego początku ekipy z San Sebastian była sytuacja z 6 minuty, która po długiej analizie VAR, skończyła się rzutem karnym. Oyarzabal sprytnie włożył nogę przed De Ligta i dal się sfaulować po czym sam pewnie wykonał jedenastkę. Od 10 minuty Diabły musiały odrabiać i trzeba przyznać, że szybko wzięły się do roboty.
Najpierw mieliśmy strzał głową Dorgu, który minimalnie minął bramkę, a chwilę później kapitalną piłkę posłał Casemiro, Fernandes opanował i wystawił do Hojlunda, a ten został kopnięty od tylu i mieliśmy jedenastkę w drugą stronę. Do piłki podszedł Bruno i w swoim stylu, z charakterystycznym nabiegiem, trafił do siatki, wyrównując stan rywalizacji zaledwie parę minut po golu dla gości. United parł dalej na bramkę Remiro, z dystansu próbowal Dorgu, w 29 minucie zaś świetnym dryblingiem popisał się Zirkzee, następnie dograł do Hojlunda, a ten sytuacyjnie uderzał i piłka minimalnie minęła słupek bramki. Duńczykowi pozostało tylko ukryć twarz w dłoniach.
W trzecim kwadransie gra się uspokoiła, intensywność spadla. Nadal gra toczyła się ze wskazaniem na United, ale wynikało z niej zdecydowanie mniej. Dopiero w 43 minucie, Bruno otworzył grę dla Dorgu, który miał dużo miejsca, ale zupełnie z tego nie skorzystał, strzelając lekko i prosto w Remiro. W doliczonym czasie gry mieliśmy zamieszanie pod bramką Onany, sprokurowane przez Casemiro, zakończone mocnym strzałem Beckera.
Wejście w drugą połowę Manchesteru United było zdecydowanie lepsze niż w pierwszą odsłonę spotkania. Gracze Amorima od razu wywierali presję na rywalu i utrzymywali się przy piłce blisko jego bramki, co skończyło się miękkim faulem na Dorgu i drugim rzutem karnym dla United, a trzecim w całym meczu. Do piłki drugi raz podszedł Bruno i znów się nie pomylił, wyprowadzając drużynę na prowadzenie. Gospodarze ruszyli po 3 gola, chcąc zamknąć mecz. Garnacho był blisko wykorzystania błędu bramkarza, ale ostatecznie nic z tego nie wynikło. Hojlund wygrał pojedynek fizyczny i zdołał oddać strzał, minimalnie niecelny.
Kolejna kluczowa sytuacja miała miejsce w 63 minucie, kiedy to Aguerd powalił wychodzącego na czystą pozycję Dorgu i sędzia zasłużenie pokazał mu czerwoną kartkę. Warto podkreślić, że cała sytuacja wydarzała się tylko dzięki kapitalnemu podaniu Zirkzee, który wypuścił Dorgu. W 70 minucie piłka znalazła Hojlunda na 11 metrze, ale ten fatalnie skiksowal i zaprzepaścił kolejną szansę. Goście całkowicie stracili argumenty i zwiesili głowy. Do końca meczu nie wykreowali już żadnej sytuacji. United chciał strzelać dalej i tak też zrobił. W 87 minucie hat-tricka skompletował Bruno, perfekcyjnie wykańczając kontrę i podanie Garnacho. W doliczonym czasie gry Sociedad został dobity przez Dalota, który huknął pod poprzeczkę po podaniu Hojlunda i ustalił wynik na 4-1. Manchester United wykorzystał błędy rywala, wykreował więcej sytuacji i zasłużenie awansował do ćwierćfinału Ligi Europy, gdzie zmierzy się z Olympique Lyon.
MANCHESTER UNITED 4:1 REAL SOCIEDAD
Bramki: 16′ Fernandes (k) 50′ Fernandes (k) 87′ Fernandes 90+1′ Dalot, 10′ Oyarzabal (k)
United: Onana [GK] – Mazraoui, De Ligt, Heaven, Dalot, Dorgu – Casemiro, Fernandes, Zirkzee (88′ Eriksen), Garnacho – Hojlund
Sociedad: Remiro [GK] – Munoz, Aguerd (63′ Czerwona kartka), Zubeldia, Elustondo – Zubimendi, Mendez, Marin – Kubo, Oyarzabal, Becker
