Michael Owen postanowił wytłumaczyć, dlaczego nie miał problemu z grą dla Manchesteru United, mimo iż wcześniej był zawodnikiem Liverpoolu.
– Piłka to praca. Bardzo wyjątkowa praca, dająca wielkie przywileje, ale to dla piłkarzy i menadżerów wciąż praca. Oczywiście fani, którzy kibicują klubom, nie widzą tego w ten sposób i tu mogą się zacząć problemy, szczególnie w tych czasach, gdy fani mają dostęp do piłkarzy przez media społecznościowe.
– Kibice nigdy nie zmienią swoich barw i wszyscy to rozumiemy. To ich życie, ich pasja, ale oni też od czasu do czasu zmieniają pracę i nikt nie patrzy na to jako zdradę byłego pracodawcy. Ci ludzie, którzy to krytykują, prawdopodobnie wykonywali podobne ruchy podczas swojej kariery zawodowej. Mogli przenieść się z Barclays Bank do Lloyds Bank, czy z Sainsbury’s do Tesco i nikt nie oskarżał ich, że są nielojalni.
– Gdy piłkarz odchodzi z ich klubu, Ci sami ludzie mają zupełnie inny punkt widzenia. Oskarżają piłkarza o brak lojalności, o bycie najemnikiem, a rzeczywistość jest taka, że przechodzi z jednej pracy do innej, często mając na celu rozwój zawodowy, czy kierując się dobrem rodziny.
– Gdy dostajesz awans w większości prac, poklepią Cię po plecach i ludzie będą Ci gratulować, ale otrzymujesz wiele nieprzyjemnych słów, gdy odchodzisz z jednego klubu piłkarskiego i dołączasz do drugiego. To szaleństwo, ale to zawsze będzie problem – powiedział Michael Owen.

„Piłka to praca. Bardzo wyjątkowa praca, dająca wielkie przywileje….”Oczywiście że tak.kasa misiu,kasa.Teraz może wygodnie żyć.Starczy mu do końca życia.Część kasy może zainwestuje np. w złoto czy restauracje.Żyć nie umierać.Przy Ł8,21 na godzinę to jego kasa to kosmos.
Niestety ale zarobki piłkarzy są oderwane od rzeczywistości, nie ma co nawet porównywać, mimo to wciąż im mało i idą często tam, gdzie więcej zapłacą. Akurat w przypadku Owena przechodził jeszcze wtedy do lepszej sportowo drużyny niż Liverpool, więc w sumie pewnie kierował się tym, czym RVP.