Manchester United przegrał z Arsenalem 1:3 i ostatecznie pogrzebał swoje szanse na awans do Ligi Mistrzów. Pozostały tylko matematyczne szanse. Oto jak na tę porażkę zareagował Ralf Rangnick.
Czy ten wynik ostatecznie pogrzebał szanse na TOP4?
Tak, po dzisiejszej porażce, pierwsza czwórka ostatecznie nam uciekła.
Kolejne słabe spotkanie?
Myślę, że zagraliśmy lepsze spotkanie niż z Liverpoolem, ale rezultat jest taki sam, porażka. Dobrze reagowaliśmy na gole strzelane przez rywala i mieliśmy dogodne sytuacje, z których powinniśmy strzelić więcej bramek.
Co zawiodło tym razem?
Dziś bardzo słabo chroniliśmy nasze pole karne, rywal miał mnóstwo swobody. Mieliśmy też pecha do VAR’u, który podjął 3 decyzje na naszą niekorzyść. Dla mnie, 3 bramka Arsenalu to oczywisty spalony. Zaś przy drugiej bramce Cristiano doszukano się milimetrowego spalonego, przesada. Nie mam wrażenia, że ten mecz był dobrze sędziowany. Zagraliśmy lepiej niż we wtorek, zdobyliśmy tyle samo punktów co we wtorek. Jesteśmy rozczarowani.
Nowy menedżer będzie miał sporo pracy.
To oczywiste, że jest tutaj wiele do poprawy. Zagraliśmy dziś tak jak umieliśmy. Mam wrażenie, że drużyna pokazała dobry mental, straciliśmy dwa szybkie gole, a mimo to nie załamaliśmy się. Nie mam żadnych zastrzeżeń do zaangażowania i motywacji moich piłkarzy, dzisiaj po prostu walczyli.
Czy skomentujesz słowa Lingarda, który powiedział, że w szatni United panuje „tragiczna atmosfera”?
Nie wiem, musicie zapytać Lingarda. To oczywiste, że po takich spotkaniach, nastroje w szatni są grobowe. To normalne. Myślę, że w szatni nie ma konfliktów, każdy zachowuje się rozsądnie i z szacunkiem. Nie powiedziałbym, że wszyscy się kochają, ale nie powiedziałbym też, że szatnia jest podzielona. To nie nastroje w szatni są problemem.
