Kibice Manchesteru United doświadczyli kolejnego upokorzenia na Old Trafford w przeciągu zaledwie 3 dni. Tym razem Diabły zostały zdemolowane 0:3 przez Newcastle w EFL Cup i pożegnały się z tymi rozgrywkami.
Goście już w 5 minucie musieli zweryfikować swój plan na mecz, bo kontuzji doznał boczny obrońca, Targett. Zmienił go Almiron, czyli zawodnik ofensywny, co oznaczało, że goście zmienili ustawienie. Pierwszy celny strzał w tym spotkaniu należał do Casemiro, jednak kapitan uderzył za lekko i nie sprawił Dubravce problemów. Kolejne minuty upłynęły pod znakiem fauli graczy Ten Haga, żółte kartki obejrzeli Casemiro i Hannibal.
Niestety, znów niewiele było trzeba, żeby zaskoczyć obronę United. Strata Garnacho, a jako, że na wsparcie pobiegł mu Reguilon, lewa flanka była odsłonięta i to właśnie tą stroną akcję napędził Livramento po czym dograł do Almirona, a ten pewnie wykończył. 0-1 dla Newcastle w 29 minucie, goście wyszli na prowadzenie po swoim pierwszym groźnym ataku. Parę chwil później Mount nie trafił w bramkę po centrze Garnacho. Następnie po dobrym odbiorze Hannibala, do strzału doszedł Reguilon, ale posłał piłkę w trybuny.
Tymczasem Newcastle w 37 minucie, swoim drugim celnym strzałem zdobył drugą bramkę. Po zbyt krótkim wybiciu, Hall uderzył z półwoleja i piłka wpadła do siatki bezradnego Onany. Gracze Ten Haga zdawali się być zupełnie bezradni z przodu. Brakowało jakiegokolwiek iskry i natchnienia ze strony Manchesteru United. Co prawda mieliśmy jeszcze celną próbę Masona Mounta z dystansu, ale Dubravka nie miał prawa tego wpuścić. Żenująco prezentowali się Antony i Martial, aktywnemu Garnacho nic nie wychodziło. Bardzo słabo w defensywie wyglądali boczni obrońcy. Schodząc do szatni, piłkarze zostali wygwizdani.
Ten Hag zdecydował się na dwie zmiany w przerwie, zdejmując Casemiro i Dalota. Jako, że Brazylijczyk był dzisiaj kapitanem, opaska powędrowała na rękę Victora Lindelofa. United próbował z wiarą i entuzjazmem wejść w drugą połowę i o ile było widać zmianę w nastawieniu i wzmożoną motywację, tak nie przełożyło się to od razu na lepszą grę. Mieliśmy dwa strzały z dystansu, kolejno Amrabata i Antony’ego, ale oba były bardzo niecelne.
Na nic się to jednak zdało, skoro znów wystarczyło tak niewiele, żeby Diabły straciły gola. Prosty przechwyt w środku pola, Willock przedarł się środkiem i mając dużo miejsca, precyzyjnie uderzył z dystansu, podwyższając wynik na 0:3. United dostał kolejny cios w momencie kiedy zaczął łapać rytm i jakkolwiek zagrażać bramce rywala. Ten Hag próbował reagować, ale ciężko było oczekiwać, że nawet pojawienie się jednocześnie na boisku Fernandesa, Rashforda i Hojlunda, miałoby odwrócić wybitnie niekorzystny wynik. Bliżej kolejnych bramek był Newcastle, bardzo groźnie było po strzale Longstaffa, który o centymetry minął słupek Onany. Tak naprawdę do strzału z groźnej pozycji udało się dojść dopiero w 84 minucie, za sprawą Marcusa Rashforda, ale został on zablokowany.
Ostatnie minuty to opustoszałe sektory na Old Trafford, szydzący i fetujący kibice Newcastle i bezradni i sfrustrowani piłkarze Manchesteru United. Obraz nędzy i rozpaczy. Drużyna jest w rozsypce i nie ma na razie żadnych widoków na jakąkolwiek poprawę.
MANCHESTER UNITED 0:3 NEWCASTLE UNITED
Bramki: 29′ Almiron 37′ Hall 57′ Willock
Man Utd: Onana – Dalot (46′ Wan-Bissaka), Maguire, Lindelof (65′ Fernandes), Reguilon
– Casemiro
[C] (46′ Amrabat
), Hannibal
, Mount – Garnacho (65′ Rashford), Martial (65′ Hojlund), Antony
Newcastle: Dubravka – Krafth, Dummet, Targett (5′ Almiron
), – Joelinton
, Livramento, Ritchie, Longstaff – Willock 
(64′ Guimares), Gordon (64′ Wilson), Hall 
